Wpisy użytkownika Semiri z dnia 13 czerwca 2011

Liczba wpisów: 19

semiri
 
Bema pamięci żałobny-rapsod

…Iusiurandum patri datum
usque ad hanc-diem ita servavi…
Annibal

I
Czemu, Cieniu, odjeżdżasz, ręce złamawszy na pancerz,
Przy pochodniach, co skrami grają około twych kolan? -
Miecz wawrzynem zielony i gromnic płakaniem dziś polan;
Rwie się sokół i koń twój podrywa stopę jak tancerz.
- Wieją, wieją proporce i zawiewają na siebie,
Jak namioty ruchome wojsk koczujących po niebie.
Trąby długie we łkaniu aż się zanoszą i znaki
Pokłaniają się z góry opuszczonymi skrzydłami
Jak włóczniami przebite smoki, jaszczury i ptaki…
Jako wiele pomysłów, któreś dościgał włóczniami…

II
Idą panny żałobne: jedne, podnosząc ramiona
Ze snopami wonnymi, które wiatr w górze rozrywa,
Drugie, w konchy zbierając łzę, co się z twarzy odrywa,
Inne, drogi szukając, choć przed wiekami zrobiona…
Inne, tłukąc o ziemię wielkie gliniane naczynia,
Czego klekot w pękaniu jeszcze smętności przyczynia.

III
Chłopcy biją w topory pobłękitniałe od nieba,
W tarcze rude od świateł biją pachołki służebne;
Przeogromna chorągiew, co się wśród dymów koleba,
Włóczni ostrzem o łuki, rzekłbyś, oparta pod-niebne…

IV
Wchodzą w wąwóz i toną… wychodzą w światło księżyca
I czernieją na niebie, a blask ich zimny omusnął,
I po ostrzach, jak gwiazda spaść nie mogąca, przeświéca,
Chorał ucichł był nagle i znów jak fala wyplusnął…

V
Dalej – dalej – aż kiedyś stoczyć się przyjdzie do grobu
I czeluście zobaczym czarne, co czyha za drogą,
Które aby przesadzić, Ludzkość nie znajdzie sposobu,
Włócznią twego rumaka zeprzem jak starą ostrogą…

VI
I powleczem korowód, smęcąc ujęte snem grody,
W bramy bijąc urnami, gwizdając w szczerby toporów,
Aż się mury Jerycha porozwalają jak kłody,
Serca zmdlałe ocucą – pleśń z oczu zgarną narody…
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
Dalej – dalej – -
 

semiri
 
FORTEPIAN SZOPENA



   DO ANTONIEGO C............

   La musique est une chose étrange!
   Byron
   L'art?... c'est l'art - et puis, voila tout.
   Béranger



   I

   Byłem u Ciebie w te dni przedostatnie

   Nie docieczonego wątku

   Pełne, jak Mit,

   Blade - jak świt...

   - Gdy życia koniec szepce do początku:

   "Nie stargam Cię ja - nie! - Ja... u-wydatnię!..."

   

   II

   Byłem u Ciebie w dni te, przedostatnie,

   Gdy podobniałeś... co chwila - co chwila -

   Do upuszczonej przez Orfeja liry,

   W której się rzutu-moc z pieśnią przesila,

   I rozmawiają z sobą struny cztéry,

   Trącając się,

   Po dwie - po dwie -

   I szemrząc z cicha:

   "Zacząłże on

   Uderzać w ton?...

   Czy taki Mistrz!... że gra... choć - odpycha?"

   

   III

   Byłem u Ciebie w te dni, Fryderyku!

   Którego ręka - dla swojej białości

   Alabastrowej... i wzięcia, i szyku,

   I chwiejnych dotknięć - jak strusiowe pióro -

   Mięszała mi się w oczach z klawiaturą

   Z słoniowej kości...

   I byłeś jako owa postać - którą

   Z marmurów łona,

   Niżli je kuto,

   Odejma dłuto -

   Geniuszu... wiecznego Pigmaliona!

   

   IV

   A w tym...coś grał - i co? zmówił ton - i co? powié -

   Choć inaczej się echa ustroją,

   Niż gdy błogosławiłeś sam ręką Swoją

   Wszelkiemu akordowi -

   A w tym... coś grał - taka była prostota

   Doskonałości Peryklejskiéj,

   Jakby starożytna która Cnota

   W dom modrzewiowy wiejski

   Wchodząc, rzekła do siebie:

   "Odrodziłam się w Niebie

   I stały mi się Arfą - wrota,

   Wstęgą - ścieżka...

   Hostię - przez blade widzę zboże...

   Emanuel już mieszka

   Na Taborze!"

   

   V

   I była w tym Polska - od zenitu

   Wszechdoskonałości dziejów

   Wzięta tęczą zachwytu -

   - Polska - przemienionych kołodziejów!

   Taż sama - zgoła

   Złoto-pszczoła...

   (Poznał-ci-że-bym ją - na krańcach bytu!...)

   

   VI

   I - oto - pieśń skończyłeś - - i już więcéj

   Nie oglądam Cię - - jedno - słyszę:

   Coś?... jakby spór dziecięcy -

   - A to jeszcze kłócą się klawisze

   O nie dośpiewaną chęć:

   I trącając się z cicha

   Po ośm - po pięć -

   Szemrzą: "począłże grać? czy nas odpycha??..."

   

   VII

   O Ty! - co jesteś Miłości-profilem,

   Któremu na imię Dopełnienie;

   Te - co w sztuce mianują Stylem,

   Iż przenika pieśń, kształci kamienie...

   O! Ty - co się w dziejach zowiesz Erą,

   Gdzie zaś ani historii zenit jest,

   Zwiesz się razem: Duchem i Literą,

   I consummatum est...

   O! Ty... Doskonałe-wypełnienie,

   Jakikolwiek jest Twój i gdzie?... znak...

   Czy w Fidiasu? Dawidzie? czy w Szopenie?

   Czy w Eschylesowej scenie?...

   Zawsze - zemści się na tobie... Brak

   - Piętnem globu tego - niedostatek:

   Dopełnienie?... go boli!...

   On - rozpoczynać woli

   I woli wyrzucać wciąż przed się - zadatek!

   - Kłos?... gdy dojrzał - jak złoty kometa -

   Ledwo że go wié w ruszy -

   Dészcz pszenicznych ziarn prószy,

   Sama go doskonałość rozmieta...

   

   VIII

   Oto patrz - Frydryku!... to - Warszawa:

   Pod rozpłomienioną gwiazdą

   Dziwnie jaskrawa - -

   - Patrz, organy u Fary; patrz! Twoje gniazdo -

   Owdzie - patrycjalne domy stare,

   Jak Pospolita-rzecz,

   Bruki placów głuche i szare

   I Zygmuntowy w chmurze miecz.

   

   IX

   Patrz!... z zaułków w zaułki

   Kaukaskie się konie rwą -

   Jak przed burzą jaskółki,

   Wyśmigając przed pułki:

   Po sto - po sto - -

   - Gmach - zajął się ogniem, przygasł znów,

   Zapłonął znów - - i oto - pod ścianę -

   Widzę czoła ożałobionych wdów

   Kolbami pchane - -

   I znów widzę, acz dymem oślepian,

   Jak przez ganku kolumny

   Sprzęt podobny do trumny

   Wydźwigają... runął... runął - Twój fortepian!

   

   X

   Ten!... co Polskę głosił - od zenitu

   Wszechdoskonałości dziejów

   Wziętą hymnem zachwytu -

   Polskę - przemienionych kołodziejów:

   Ten sam - runął - na bruki - z granitu!

   I oto - jak zacna myśl człowieka -

   Potérany jest gniéwami ludzi;

   Lub - jak od wieka

   Wieków - wszystko, co zbudzi!

   I oto - jak ciało Orfeja -

   Tysiąc pasji rozdziera go w części;

   A każda wyje: "nie ja!..."

   "Nie ja!" - zębami chrzęści -

   

   *

   Lecz Ty? - lecz ja? - uderzmy w sądne pienie,

   Nawołując: "Ciesz się późny wnuku!...

   Jękły głuche kamienie -

   Ideał sięgnął bruku - - "
 

semiri
 
Poezja Norwida
W WERONIE





I

Nad Kapuletich i Montekich domem,

Spłukane deszczem, poruszone gromem,

Łagodne oko błękitu.



II

Patrzy na gruzy nieprzyjaznych grodów,

Na rozwalone bramy do ogrodów --

I gwiazdę zrzuca ze szczytu;



III

Cyprysy mówią, że to dla Julietty,

Że dla Romea -- ta łza znad planety

Spada... i groby przecieka;



IV

A ludzie mówią, i mówią uczenie,

Że to nie łzy są, ale że kamienie,
  • awatar FalseMirror: znam...
  • awatar Poezjoholiczka: tak to banalnie brzmiało przy czytaniu w szkole, dopiero gdy weźmie się do rąk zafrasowany tomik Norwida, pachnący starością, w ten kolejny już "spłukany deszczem" dzień, odczuwa się ten wiersz podwójnie ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

semiri
 
Jak sprawić,by kolacja była romantyczna?
Rada 1:
Zadbaj o wystrój miejsca spotkania:
Udekoruj stół kwiatami i świecami.
Rada 2:
Oprawa muzyczna
Spraw ,aby za sprawą muzyki było magicznie i romantycznie.
Rada 3 :
Menu:
Pyszna pizza ,doskonała sałatka , słodki deser i wytrawne  wino.
 

semiri
 
Kochani!!!!
W Polsce też jest bardzo romantycznie:)
Przykład?
Proszę bardzo :
Kraków i Warszawa.
Które?
 

semiri
 
Pokaż wszystkie (2) ›